piątek, 19 grudnia 2014

Lekcja 2

19.12.2014
Temat: Przypowieść o Zosi i Kasi, czyli konkretny ból dupy.

Ból dupy? Dosadnie powiedziane. Jednak chyba każdy przynajmniej raz w życiu doznał tego uczucia.


Od zarania dziejów kiełkuje w istotach żywych pewna emocja, a dokładnie- zazdrość. Zazdrościmy innym pieniędzy, zdrowia, statutu, rodziny i tak naprawdę wszystkiego innego, czego się tylko da. Ale czy ta cecha w ludziach jest taka zła? Odpowiedź jest prosta – nie o ile ktoś umie przekształcić to na swoją motywację do zmian. Niestety w większości zawiść prowadzi do emocjonalnego wyniszczenia, co potem skutkuje chociażby przerwaniem przyjaźni, znajomości oraz licznymi kłótniami. Nie zawsze, ale w skrajnych przypadkach tacy ludzie źle życzą osobom, którym sami nie dorównują. Czasami nawet udają przyjaciół tylko po to, aby podkładać im kłody pod nogi, ale w taki sposób, aby ta osoba myślała, że ma przy sobie najlepszego przyjaciela pod słońcem. 

Wyobraźmy sobie pewną historię.

Zosia- niewywodząca się z bogatego domu samotna mama trójki dzieci. Po paru latach idąc parkiem ze swoim dzieckiem napotyka znajomą, która w czasach licealnych była jej najlepszą przyjaciółką. Miały podobne zainteresowania, mieszkały drzwi w drzwi, maturę zdały na podobnym poziomie, ale Kasia postanowiła wyjechać na studia do innego miasta. Tam poznała wspaniałego mężczyznę, założyła rodzinę a tuż po ukończeniu swojej wymarzonej uczelni szybko utworzyła firmę, która świetnie prosperuje. Dziewczyny postanowiły usiąść i porozmawiać. Kasia wyjęła zdjęcia z portfela i zaczęła opowiadać o swojej rodzinie, następnie o sukcesach zawodowych oraz wakacyjnym wyjeździe zagranicę. W Zosi zaczęła pojawiać się zazdrość, bo niby, czemu Kasi się udało a jej nie? Dlaczego szczęśliwy los padł akurat na nią? Zosia pośpiesznie wstała z ławki, odblokowała kółka od wózka i szybko pożegnała się z koleżanką, wymyślając na poczekaniu jakąś historię, dlaczego musi już wracać. Idąc w stronę domu, pod nosem dodała „żeby Cię zdradził szmato”.


Krótka, treściwa opowieść, ale jak niezwykle prawdziwa. Ostatnio wracając ze szkoły usłyszałam krótką rozmowę dwóch koleżanek, która suma summarum jest bardzo zbliżona do opowieści przed chwilą przeze mnie przytoczoną. 

Przeszła obok nich dziewczyna i nagle jedna do drugiej:
- Widziałaś jaka śliczna? Bardzo zazdroszczę urody.
Na to druga:
- Daj spokój. Z pewnością pod tymi ślicznymi ciuszkami kryją się rozstępy i cellulit a poza tym na pewno się szmaci, bo niby skąd miałaby na takie drogie rzeczy?

No po prostu kopara mi opadła jak to usłyszałam. Dlaczego zazdrość zazwyczaj przejawia się w negatywny sposób? Oto jest pytanie. Nie lepiej jakby zazdrość zmienić na motywacje? Podam wam pewien patent, ale nie zapominajmy - najlepszym i najskuteczniejszym sposobem jesteśmy my sami i najpierw zacznijmy od siebie i od zmiany swojego nastawienia. 

Gdy czegoś zazdrościmy to równoznaczne jest z tym, że chcielibyśmy to również osiągnąć. A więc, gdy znajdziemy się w sytuacji, w której znalazła się bohaterka naszej opowieści nie zachowujmy się jak ona. Jak myślicie, jak będzie wyglądać jej życie, gdy wróci do domu? Pewnie tak samo, a może i gorzej. Z tyłu głowy będzie siedzieć jej koleżanka wylegująca się w Chorwacji na jednej z plaż, kiedy to ona będzie jednocześnie robić obiad, zajmować się dziećmi i rozmawiać przez telefon umawiając najmłodszego synka do lekarza. A teraz zastanówmy się, co by było gdyby nasza Zosia, spotkanie z Kasią potraktowała, jako kopniaka w tyłek, mega motywacje? No właśnie. Pewnie jej życie mogłoby się zmienić o 180 stopni. Wystarczyłoby, aby usiadła na chwilę, wzięła kartkę i długopis i odpowiedziała na trzy pytania:

- czego naprawdę zazdroszczę?
- co mogę zrobić, aby osiągnąć to, czego zazdroszczę?
- w jakim czasie jestem w stanie to osiągnąć?

Trzy proste pytania, które wskażą drogę jak należy postępować. 

A co zrobić, gdy zabraknie motywacji? Gdy np. chcemy zrzucić zbędne kilogramy, pooglądać w internecie zdjęcia wymarzonej sylwetki albo poszukać pysznych, dietetycznych przepisów. Gdy pragniemy mieć mnóstwo pieniędzy - pooglądać zdjęcia niesamowicie drogich samochodów, pięknych domów itd., itd.. Ważne jest, aby się nigdy nie poddawać i ciągle dążyć do swojego wymarzonego celu. 

Oczywiście, te metody nie sprawdzą się zawsze. Gdy zobaczymy swoją połówkę romansującą z kimś innym, raczej nic pozytywnego nie przyjdzie wam do głowy, ale trzymam kciuki za to, aby gdy pojawi się zazdrość szybko zmieniła się w inspirację. 


6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z kolei zapisuje wszystko na laptopie w notateczkach "StickyNotes" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najważniejsze to robić swoje :) Życzliwych trzymać blisko, a wrogów jeszcze bliżej!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wrażenie, że Polacy są jednymi z najbardziej zawistnych narodów. Nie wszędzie jest tak, że ludzie nie potrafią patrzeć na szczęście drugiego człowieka. A u nas tak to niestety wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że niestety bardzo mało jest osób, które potrafią przekształcić zazdrość na motywację. ;/ Szkoda, ale no nie oszukujmy się..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...